Dwie rzeczy, o których kobiety po czterdziestce mówią najrzadziej, a które zaskakująco często chodzą parami: zanikająca ochota na seks i infekcje pęcherza wracające co kilka tygodni. Obie trafiają zwykle do dwóch różnych gabinetów, obie bywają kwitowane zdaniem „to wiek”, i obie mają wspólny mianownik, o którym rzadko ktoś wspomina. Libido i infekcje pęcherza po 40 bywają dwiema stronami tej samej zmiany w tkankach, a nie dwiema osobnymi dolegliwościami.

Mam 45 lat i przestało mi się chcieć. To hormony czy coś ze mną nie tak?

Najczęściej jedno i drugie naraz, i to nie jest wymijająca odpowiedź. Pożądanie u kobiet nie jest prostym odruchem hormonalnym, który można włączyć jedną tabletką. Składa się na nie stan błon śluzowych, poziom zmęczenia, jakość snu, nastrój, relacja z partnerem, przyjmowane leki i to, czy seks nie zaczął boleć.

W perimenopauzie zmienia się kilka z tych elementów jednocześnie. Dlatego pytanie „czy to hormony” bywa źle postawione. Lepsze brzmi: które z tych rzeczy zmieniły się u mnie w ostatnich dwóch latach.

Warto wiedzieć, że samo zmniejszenie ochoty nie jest chorobą. Rozpoznanie stawia się wtedy, gdy stan ten utrzymuje się co najmniej pół roku i wiąże się z osobistym cierpieniem. Jeśli kobieta ma mniejszą ochotę i zupełnie jej to nie przeszkadza, nie ma czego leczyć.

Co właściwie dzieje się z pożądaniem w perimenopauzie?

Spada, ale nie u wszystkich i nie w tym samym momencie. Najlepszych danych dostarcza amerykańskie badanie SWAN, które przez lata obserwowało wieloetniczną grupę kobiet przechodzących przez menopauzę. Po uwzględnieniu wieku oraz czynników społecznych, zdrowotnych i psychologicznych okazało się, że w późnej perimenopauzie pożądanie istotnie się obniża, a jednocześnie rośnie częstość bólu przy współżyciu.

To zestawienie jest kluczowe. Spadek ochoty i ból pojawiają się w tym samym okresie, więc łatwo pomylić przyczynę ze skutkiem. Jeśli współżycie zaczyna sprawiać ból, organizm z czasem przestaje go chcieć – i nie jest to kwestia uczuć do partnera, tylko zwykłego uczenia się na nieprzyjemnym doświadczeniu.

Dlatego przy spadku libido pierwszym krokiem nie powinna być rozmowa o psychice, tylko sprawdzenie, czy nie boli. O tym, skąd bierze się suchość i ból oraz co na nie realnie działa, piszemy osobno w tekście o suchości i bólu przy współżyciu.

Badanie SWAN pokazało też rzecz, która rzadko trafia do poradników: na funkcje seksualne silnie wpływały zdrowie ogólne, stan psychiczny i to, jak ważny był dla kobiety sam seks. Przejście menopauzalne było tylko jednym z czynników, nie jedynym.

Dlaczego nagle zaczęłam łapać zapalenie pęcherza za zapaleniem?

Jednym z możliwych czynników zwiększających podatność na zakażenia jest niedobór estrogenów. Wpływa on na tkanki okolic moczowo-płciowych i środowisko pochwy: może rosnąć pH i ubywać pałeczek kwasu mlekowego, co ułatwia kolonizację okolicy ujścia cewki przez bakterie jelitowe. Nie jest to jednak jedyne wyjaśnienie nawrotów, a samo pieczenie lub częstomocz nie potwierdzają zakażenia.

Efekt jest taki, że kobieta, która przez czterdzieści lat nie miała z tym żadnego problemu, zaczyna chodzić od urologa do ginekologa z kolejnym wynikiem posiewu. Antybiotyk działa, objawy ustępują, a za sześć tygodni wszystko zaczyna się od nowa – bo leczona jest infekcja, a nie to, co ją umożliwia.

To ta sama zmiana, która odpowiada za suchość i pieczenie. W piśmiennictwie opisuje się ją łącznie jako zespół moczowo-płciowy okresu menopauzy, właśnie dlatego, że objawy ze strony pochwy i dróg moczowych mają jedną przyczynę.

Ile infekcji w roku to już „nawracające”?

Przyjmuje się, że co najmniej dwie w ciągu pół roku albo co najmniej trzy w ciągu roku. To nie jest granica magiczna, tylko umowna – ma pomóc odróżnić pecha od problemu wymagającego innego podejścia niż kolejna recepta.

Jeśli mieścisz się w tej definicji, warto to powiedzieć wprost na wizycie, podając liczbę epizodów i daty. Zdanie „mam to czasem” i zdanie „miałam cztery infekcje od stycznia” uruchamiają zupełnie inne postępowanie.

Przy nawracających dolegliwościach ważne jest potwierdzenie, że epizody rzeczywiście są zakażeniami. Lekarz ocenia objawy oraz wyniki badania moczu i posiewu z antybiogramem; próbkę najlepiej pobrać przed antybiotykiem, jeśli pozwala na to sytuacja kliniczna. Samo pieczenie może mieć także inne przyczyny, w tym GSM. Nie odkładaj pilnej pomocy tylko po to, by najpierw wykonać badanie.

Kiedy potrzebujesz pilnej pomocy?

Jeśli objawom z dróg moczowych towarzyszą gorączka, dreszcze, ból boku lub pleców pod żebrami albo szybkie pogorszenie stanu, skontaktuj się pilnie z lekarzem, najlepiej tego samego dnia. Może chodzić o zakażenie obejmujące nerki. Przy splątaniu, zaburzeniach świadomości lub trudnościach w mówieniu potrzebna jest natychmiastowa pomoc – dzwoń pod 112.

Co naprawdę zmniejsza liczbę nawrotów?

Najmocniejsze dowody u kobiet po menopauzie ma estrogen stosowany dopochwowo. Metaanaliza badań z randomizacją objęła osiem prac i 4702 pacjentki. W pięciu badaniach dotyczących estrogenu dopochwowego (1936 pacjentek) ryzyko nawrotu infekcji było istotnie niższe: ryzyko względne 0,42 przy przedziale ufności od 0,30 do 0,59.

W tej samej analizie znalazła się obserwacja, o której warto pamiętać: trzy badania z udziałem 2766 pacjentek sprawdzały estrogen doustny i nie wykazały różnicy wobec placebo. Droga podania ma więc znaczenie zasadnicze, a nie techniczne. Tabletka połykana nie zastąpi preparatu działającego miejscowo.

Działania niepożądane opisywane przy terapii dopochwowej to przede wszystkim miejscowy dyskomfort, podrażnienie, pieczenie i świąd. To kwestia do omówienia z lekarzem, zwłaszcza po przebytym raku piersi – piszemy o tym szerzej w tekście o suchości i bólu przy współżyciu.

U wybranych pacjentek alternatywą dla długoterminowej profilaktyki antybiotykowej może być metenamina. Metaanaliza z 2025 roku objęła pięć badań, 216 pacjentek w grupie metenaminy i 205 w grupie antybiotyku, i nie wykazała różnicy w częstości objawowych infekcji (ryzyko względne 1,15, przedział ufności od 0,96 do 1,38). Jej zastosowanie może ograniczyć potrzebę długoterminowego stosowania antybiotyków w profilaktyce. Sam brak istotnej statystycznie różnicy w tej analizie nie dowodzi jednak identycznej skuteczności obu metod. To decyzja dla lekarza, nie do samodzielnego wdrożenia.

A co z żurawiną, D-mannozą i piciem wody?

Tu dowody rozchodzą się bardzo wyraźnie, a różnica między tymi trzema metodami jest większa, niż sugeruje apteczna półka.

Żurawina wypada lepiej, niż głosi sceptyczna opinia z ostatnich lat. Przegląd Cochrane z 2023 roku objął 50 badań i 8857 uczestników. W grupie najbardziej nas interesującej, czyli u kobiet z nawracającymi infekcjami, osiem badań z udziałem 1555 uczestniczek wykazało zmniejszenie ryzyka infekcji potwierdzonych posiewem: ryzyko względne 0,74. Autorzy zaznaczają jednak, że korzyści nie widać u wszystkich grup – u osób starszych przebywających w placówkach opiekuńczych efektu praktycznie nie było.

D-mannoza wypada gorzej, niż sugeruje jej popularność. Badanie MERIT opublikowane w 2024 roku w „JAMA Internal Medicine” objęło 598 kobiet o średniej wieku 58 lat i porównało D-mannozę z placebo. Odsetek kobiet zgłaszających się z podejrzeniem infekcji wyniósł 51,0% w grupie D-mannozy i 55,7% w grupie placebo. Różnica nie była istotna statystycznie (przedział ufności od minus 13% do 3%). Żaden z wyników dodatkowych również nie wykazał przewagi.

Picie wody ma dowód, ale z ważnym zastrzeżeniem. W badaniu z randomizacją opublikowanym w 2018 roku w „JAMA Internal Medicine” 140 kobiet piło dodatkowo około półtora litra wody dziennie. Liczba epizodów zapalenia pęcherza spadła średnio z 3,2 do 1,7 w ciągu roku, a średni odstęp między epizodami wydłużył się z 84 do 143 dni. Zastrzeżenie jest takie, że uczestniczki miały średnio 35,7 roku i były przed menopauzą, a więc nie w sytuacji opisywanej w tym tekście. To tania i bezpieczna rzecz do wypróbowania, ale nie ma dowodu, że zadziała tak samo po pięćdziesiątce.

Czy testosteron dla kobiet to realna opcja?

Tak, ale w znacznie węższym zakresie, niż obiecuje internet, i z poważnym problemem praktycznym w Polsce.

Metaanaliza opublikowana w 2019 roku w „Lancet Diabetes & Endocrinology” objęła 36 badań z randomizacją i 8480 uczestniczek. Testosteron poprawiał funkcje seksualne: zwiększał liczbę satysfakcjonujących zbliżeń (średnia różnica 0,85) oraz pożądanie (standaryzowana różnica średnich 0,36). Efekt jest więc realny, ale umiarkowany – mówimy o mniej więcej jednym dodatkowym satysfakcjonującym zbliżeniu w miesiącu, a nie o powrocie do stanu sprzed dekady.

Globalne stanowisko konsensusu z 2019 roku, przygotowane przez kilkanaście towarzystw naukowych, formułuje to jasno: jedynym wskazaniem o potwierdzonej skuteczności jest obniżone pożądanie powodujące cierpienie u kobiet po menopauzie. Nie ma dowodów na stosowanie testosteronu w celu poprawy nastroju, energii, siły mięśniowej czy funkcji poznawczych.

I rzecz, którą trzeba wiedzieć przed wizytą: w polskim rejestrze produktów leczniczych nie ma preparatu testosteronu w dawce przeznaczonej dla kobiet. Zarejestrowane są wyłącznie preparaty męskie – roztwory do wstrzykiwań oraz żele przezskórne w dawkach męskich. Oznacza to, że ewentualne zastosowanie u kobiety odbywa się poza wskazaniami rejestracyjnymi, z odmierzaniem ułamka dawki męskiej, i wymaga lekarza, który potrafi to prowadzić i monitorować. Ten sam problem występuje w wielu krajach i jest wprost wskazywany w stanowisku konsensusu.

A jeśli biorę leki, które same tłumią ochotę?

To jedna z najczęściej pomijanych przyczyn, a zarazem jedna z najłatwiejszych do sprawdzenia. Leki przeciwdepresyjne z grupy SSRI potrafią obniżać pożądanie, utrudniać podniecenie i opóźniać orgazm. Dotyczy to także części leków na nadciśnienie oraz niektórych preparatów hormonalnych.

Nie jest to powód, by samodzielnie odstawiać leczenie – zwłaszcza przeciwdepresyjne, gdzie nagłe przerwanie bywa groźniejsze niż sam objaw. Jest to natomiast bardzo dobry powód, żeby powiedzieć o tym lekarzowi prowadzącemu. Czasem możliwa jest zmiana preparatu, czasem modyfikacja dawki, czasem po prostu świadomość, że to lek, a nie koniec kobiecości.

Jeśli przy okazji od miesięcy budzisz się niewyspana, warto sprawdzić również sen. W badaniu opublikowanym w 2017 roku w czasopiśmie „Menopause” bezsenność występowała u 31% badanych kobiet po menopauzie i wiązała się z gorszymi wynikami w zakresie funkcji seksualnych. O tym, dlaczego sen w tym okresie się rozsypuje, piszemy w tekstach o wyczerpaniu w perimenopauzie i o bezdechu sennym.

Co z tym zrobić, kiedy w grę wchodzi druga osoba?

Tutaj kończy się medycyna, a zaczyna rozmowa, i to jest ta część, której żaden preparat nie załatwi.

Najczęstszy scenariusz wygląda tak: kobieta zaczyna unikać zbliżeń, bo bolą albo bo jest wyczerpana. Partner odczytuje to jako utratę zainteresowania. Ona nie mówi o bólu, bo wstyd i bo „jakoś trzeba”. On nie pyta, bo boi się usłyszeć odpowiedź. Po kilku miesiącach problem medyczny, który dało się rozwiązać maścią, zamienia się w problem relacyjny, który maścią rozwiązać się już nie da.

Z badań wynika, że oddziaływania psychologiczne mają tu realną wartość. W badaniu z randomizacją z 2025 roku porównano prowadzone online programy oparte na uważności oraz terapii poznawczo-behawioralnej z grupą oczekującą. Obie aktywne formy przyniosły istotną poprawę pożądania i zmniejszenie dystresu, przy dużej sile efektu. Wcześniejsze prace zespołu Brotto wskazywały podobnie na skuteczność terapii grupowej opartej na uważności.

Po polsku znaczy to tyle: rozmowa z terapeutą albo seksuologiem nie jest ostatecznością dla par w kryzysie. Bywa po prostu skuteczniejsza niż kolejny suplement.

Czego nie da się załatwić kremem

Są rzeczy, których żadna terapia miejscowa nie naprawi, i warto je nazwać wprost, bo inaczej wracają jako rozczarowanie.

Przewlekłe zmęczenie nie znika od estrogenu dopochwowego. Konflikt w związku ciągnący się od pięciu lat też nie. Jeśli ochota zniknęła równolegle z obniżonym nastrojem, brakiem energii i utratą przyjemności z rzeczy, które kiedyś cieszyły, pierwszym tematem nie jest libido, tylko nastrój i lęk. Leczenie w odwrotnej kolejności zwykle zawodzi.

I odwrotnie: jeśli jedynym problemem jest ból i nawracające infekcje, nie ma powodu zaczynać od rozmów o psychice. Czasem rzeczywiście wystarczy zająć się tkanką.

Najczęstsze pytania o libido i nawracające infekcje

Czy badanie poziomu hormonów powie mi, dlaczego nie mam ochoty?

Zwykle nie. Pojedynczy wynik nie tłumaczy złożonego objawu, a poziom testosteronu u kobiet nie koreluje dobrze z nasileniem pożądania. Oznaczanie go służy raczej kontroli bezpieczeństwa podczas ewentualnego leczenia niż stawianiu rozpoznania. Szerzej o tym, co dają i czego nie dają badania krwi w tym okresie, piszemy w tekście o badaniach przy podejrzeniu perimenopauzy.

Czy przy nawracających infekcjach trzeba brać antybiotyk zapobiegawczo?

Nie zawsze i nie jako pierwszy krok. Przewlekła profilaktyka antybiotykowa bywa skuteczna, ale wiąże się z ryzykiem oporności, dlatego rozważa się ją wtedy, gdy metody nieantybiotykowe zawiodły. Decyzję podejmuje lekarz na podstawie liczby epizodów i wyników posiewów.

Czy mogę stosować estrogen dopochwowo, jeśli nie chcę terapii hormonalnej ogólnoustrojowej?

Tak, to dwie różne rzeczy. Preparat dopochwowy działa przede wszystkim miejscowo, a wchłanianie do krwi jest niewielkie. Różnice między tymi formami leczenia opisujemy w tekście o HTZ w perimenopauzie.

Czy brak ochoty może być pierwszym objawem perimenopauzy?

Może być jednym z wcześniejszych, ale rzadko występuje samotnie. Zwykle towarzyszą mu zmiany cyklu, gorszy sen albo zmęczenie. Jeśli zmienił się rytm krwawień, warto zajrzeć do tekstu o nieregularnych miesiączkach po 40.

Czy picie większej ilości wody wystarczy przy nawrotach?

Rzadko wystarczy samo, ale rzadko szkodzi. Dowód pochodzi z badania u kobiet przed menopauzą, więc u pięćdziesięciolatki jest to rozsądna próba, a nie metoda z potwierdzoną skutecznością. Jeśli infekcje wracają mimo tego, potrzebne jest inne postępowanie.

Czy to minie samo?

Objawy moczowo-płciowe zwykle nie mijają samoistnie i bez leczenia raczej się nasilają, bo zmiana w tkankach postępuje. Pożądanie bywa bardziej zmienne i potrafi wrócić, zwłaszcza gdy usunie się ból, poprawi sen albo zmieni lek tłumiący popęd.

Co z tego wynika

Spadek ochoty i nawracające infekcje pęcherza po czterdziestce bywają dwoma objawami tej samej zmiany, a nie dwiema oddzielnymi sprawami do dwóch różnych specjalistów. Najmocniejszy dowód dotyczy estrogenu stosowanego dopochwowo, który u kobiet po menopauzie wyraźnie zmniejsza ryzyko nawrotów infekcji – w przeciwieństwie do estrogenu doustnego.

Przy libido nie ma jednego rozwiązania, bo nie ma jednej przyczyny. Warto zacząć od rzeczy sprawdzalnych: czy boli, jak wygląda sen, jakie leki przyjmujesz, co dzieje się z nastrojem. Testosteron jest realną, ale wąską opcją dla kobiet po menopauzie, a w Polsce dodatkowo utrudnioną brakiem preparatu w odpowiedniej dawce.

I rzecz najważniejsza: żaden z tych objawów nie jest ceną, którą trzeba zapłacić za wiek. Oba są opisane w wytycznych i oba mają leczenie.

Źródła

Ten tekst ma charakter informacyjny i nie zastępuje konsultacji lekarskiej. Jeśli objawy są nasilone lub szybko się zmieniają, skontaktuj się z lekarzem.